Translate

sobota, 13 kwietnia 2013

Determinanty współpracy gospodarczej z Birmą



Mimo nieustającego konfliktu wewnętrznego, braku struktur demokratycznych Birma z uwagi na bogate zaplecze surowcowe, niskie koszty pracy oraz próby reform stanowi cel misji gospodarczych większości potęg gospodarczych świata. Wydawało się, że i Polska będzie mogła skorzystać na zmianach zachodzących w Birmie. Jednak po początkowym zaangażowaniu w tym kraju polska dyplomacja wycofała się, a także skreśliła Birmę z listy krajów otrzymujących polską pomoc rozwojową. Czy zatem w obliczu niepokojów związanych z konfliktem na tle etnicznym i religijnym decyzja ta była słuszna? Czy Birma mogłaby stanowić jednak pole aktywniejszego polskiego zaangażowania zarówno politycznego, jak i gospodarczego? Aby odpowiedzieć na te pytania należy zastanowić się na ile niestabilne otoczenie polityczne i wewnętrzne ma wpływ na możliwość rozwinięcia z Birmą współpracy dwustronnej.
Tło historyczne
Jak wiele państw regionu, Birma ma niezwykle bogatą historię. Wyłaniają się z niej nie tylko zdarzenia, które zdefiniowały społeczeństwo i politykę państwa, ale również postacie, które dla obecnego procesu demokratyzacji kraju są kluczowe.Już samo ustalenie nazwy tego południowoazjatyckiego państwa jest problematyczne. Po 1989 roku reżim zaczął forsować zmianę nazwy państwa na Myanmar. Decyzja ta, uzasadniana jest głównie rzekomym związkiem „Birmy" z okresem kolonialnym oraz stosunkiem do mniejszości etnicznych. „Birma" jednak jest poniekąd efektem końcowym ewolucji słowa „Myanmar” - które określało zamieszkujących tereny niziny Paganu, pierwotnych mieszkańców kraju i nie jest jak twierdzi reżim uznawana w Birmie za obraźliwą i odnoszącą się jedynie do rodowitych Birmańczyków. Zmianę nazwy można odczytać w kontekście próby odwrócenia uwagi od wydarzeń z roku 1988, oraz utrudnienia dostępu do informacji, zagranicznym obserwatorom. Zgodnie z wytycznymi, którymi kieruje się opozycja, zadecydowano, że przy tworzeniu tej notatki użyta zostanie jedyna, powszechnie zaakceptowana nazwa tego terytorium tj. Birma.

Duże zróżnicowanie etniczne państwa wpłynęło na losy państwa, które było areną lokalnych walk przez kilka wieków swojego istnienia. Historia nowożytna przyniosła przejęcie władzy nad Birmą przez Wielką Brytanię, która włączyła tereny kraj w skład Indii Brytyjskich. Począwszy od uzyskania przez Birmę niepodległości, po odzyskaniu jej z rąk Japończyków w roku 1945, kiedy to na czele Birmańskiej Armii Narodowej stanął Aung San. Był on również odpowiedzialny za podpisanie wraz z premierem Wielkiej Brytanii Clementem Attlee układu, na mocy którego w styczniu 1948 Birma uzyskuje faktyczną niepodległość. W ten nowy dla historii kraju okres Birma wkroczyła, jako jedno z najbogatszych państw Azji Południowo-Wschodniej. Była również jednym z nielicznych państw, z demokratycznym, federalnym ustrojem, dającym pewien stopień autonomii mniejszościom etnicznym.

Oba wyżej wymienione elementy, które jak można by uznać były źródłem przewagi Birmy nad resztą regionu, z czasem zniknęły. Krajem w wyniku rewolucji z roku 1962 roku, rządzić zaczęła junta wojskowa z generałem Ne Winem na czele, a gospodarka popadała w coraz większy marazm, a w 1987 r. Birmę ogłoszono państwem-bankrutem. Generał Ne Win, w ciągu kilkunastu lat swoich rządów doprowadził do wzrostu nastrojów nacjonalistycznych wewnątrz państwa, izolacji kraju na arenie międzynarodowej, jak również pacyfikacji swoich podwładnych. Wydarzenia z sierpnia 1988 r,, kiedy to o sytuacji w kraju usłyszała światowa opinia publiczna, a w wyniku, których zginęło kilka tysięcy ludzi, wyłoniły nową siłę polityczną tj. Narodową Ligę na Rzecz Demokracji, z Aung San Suu Kyi – córką bohatera narodowego Aung Sana na czele.  Za zwiastun nadchodzących przemian, uznać już wtedy można było wybory do parlamentu w 1990 r. To właśnie partia, której przewodziła noblistka zdobyła ponad 80% wszystkich głosów. Wtedy jednak została wtrącona do aresztu domowego, a rządzący krajem wojskowi uznali wynik wyborów za nieważny.
Etniczna beczka prochu
Birma jest jednym z najbardziej zróżnicowanych etnicznie państw na świecie, a na pewno najbardziej zróżnicowanym w Azji Południowo-Wschodniej. Wśród mieszkańców kraju znajduje się aż 135 oficjalnie uznawanych przez birmański rząd mniejszości etnicznych. Najważniejsze z tych mniejszości to: Kaczinowie, Szanowie, Karenowie, Rakhinowie, Kajowie, Czinowie i Monowie. Walki wewnętrzne w Birmie trwają od 1948 r. i konflikt ten bywa nazywany najdłuższą wojną domową w nowożytnej historii. 

Armia Niepodległego Kaczinu (KachinIndependenceArmy) jest największą siłą zbrojną wśród mniejszości etnicznych i operuje na terenach zamieszkiwanych przez lud Kaczinów, w pobliżu granicy z Chińską Republiką Ludową. Walczy ona z siłami rządowymi od 1961 r. kiedy po przewrocie Ne Wina ograniczono autonomię prowincji. Od 1994 r. trwało zawieszenie broni, jednak Kaczinowie nie mogli przyjąć warunków przedstawionych przez juntę, która zamierzała wcielić ich siły zbrojne do armii rządowej. Konflikt wybuchł na nowo w 2010 r. i od tego czasu trwają walki między KIA a wojskami rządowymi. Szczególnie śmiercionośne są prowadzone przez siły powietrzne naloty. Między 2011 a 2012 r. konflikt w stanie Kaczin zmusił do opuszczenia miejsca swojego zamieszkania między 35 a 75 tysięcy osób, a jego wyniku poniosły śmierć setki osób. Prowadzenie działań zbrojnych na terenach zamieszkiwanych przez Kaczinów podważa zdolność birmańskiego przywództwa do kontrolowania armii rządowej. Armia wciąż pozostaje w Birmie liczącym się uczestnikiem życia politycznego, i ma wielki wpływ na wewnętrzne przemiany w kraju. Posiada również duże wpływy w gospodarce w postaci udziałów w spółkach kontrolujących najważniejsze sektory takie jak energetykę czy wydobycie surowców naturalnych.

Inny rodzaj konfliktu ma miejsce w stanie Arakan, który zamieszkują przedstawiciele nieuznawanej oficjalnie mniejszości Rohingya, która wyznaje Islam. Lokalne przypadki przemocy zamieniły się w 2012 roku w ogólnokrajowy problem, a wyznająca buddyzm większość mieszkańców stanu dopuściła się m.in. podpalenia części miasta zamieszkiwanego przez muzułmańską mniejszość, oraz licznych zniszczeń meczetów. Konflikt zaczął na początku 2013 roku rozlewać się na dalszą część kraju skutkując kolejnymi podpaleniami, co doprowadziło do wprowadzenia stanu wyjątkowego. Dużym problemem są także uchodźcy, którzy z powodu prześladowań decydują się na opuszczenie kraju na łodziach i barkach. Nowa fala tzw. „boatpeople” udaje się z Birmy najczęściej do Tajlandii, powodując napięcia w stosunkach dwustronnych, które praktycznie od zawsze były kruche. 

Konflikt na tle etnicznym oraz religijnym zagraża kruchemu procesowi przemian demokratycznych w kraju. Z tego punktu widzenia proces ten swoim zasięgiem nie objął przedstawicieli mniejszości etnicznych zamieszkujących kraj, które z duchem Porozumienia z Panglong z 1947 roku mają nadzieję na federacyjny model państwa z szeroką autonomią. Opozycyjna Narodowa Liga na Rzecz Demokracji nie posiada programu politycznego, który mógłby zapewnić mniejszościom etnicznym odpowiednią pozycję w państwie. Również większość działaczy NLD etnicznie należy do grupy Birmańczyków (stanowią większość bo ok. 66 proc. składu etnicznego państwa).
Szafranowa rewolucja zmienia kraj
Kamieniem milowym w kształtowaniu się wizerunku Birmy na arenie międzynarodowej oraz sytuacji wewnętrznej w kraju było przyznanie Aung San Suu Kyi Pokojowej Nagrody Nobla rok po nieuznanych przez władzę wyborach, tj. w 1991. Główna działaczka opozycji była jednak odizolowana od władzy i wszelkich działań politycznych - pozostając w areszcie domowym.

Zmiany władzy nie niosły ze sobą perspektyw rozkwitu demokracji. Wybrany na lidera Rady Przywrócenia Ładu i Porządku, premiera oraz ministra obrony Than Shwe, który sprawował de facto funkcję głowy państwa (z krótką przerwą) do 2011 r., nie był zwolennikiem reform i dialogu z opozycją. Wręcz przeciwnie, jego rządom niejednokrotnie zarzucano dyktatorski charakter i nieposzanowanie praw człowieka. Raz po raz z więzień zostają wypuszczani aktywiści, lecz działania te władza podejmuje kierowana raczej presją otoczenia międzynarodowego, niż chęcią zmian wewnątrz kraju. Nadzieję na liberalizację wzbudził mianowany na premiera w 2003 r.KhinNyunt, który był skłonny rozmawiać z aktywistami i zaproponował zwołanie posiedzenia, które miałoby obradować nad szkicem nowej konstytucji jako „mapy drogowej do demokracji”. Projekt ten nie cieszył się jednak uznaniem ani opozycji, ani zagranicznego otoczenia, gdyż nie tylko przewidywał permanentny udział armii we władzy, ale nie miał nawet ram czasowych. Niemniej jednak, władzom Rady nie podobały się wizje KhinNyunta i po „zezwoleniu na odejście na emeryturę z powodów zdrowotnych”, władze ponownie przejął Than Shwe.

Falę zamieszek w 2007 r.zaczęły publiczne demonstracje niezadowolenia z podwyżek cen paliwa, które z czasem, pod przywództwem mnichów buddyjskich, zmieniły się w krwawo tłumione anty-rządowe protesty, zwane „szafranową rewolucją”. W 2008 r. rząd ogłosił nową konstytucję, która przeznaczała 1/4 miejsc w parlamencie dla wojska, utrwalając tym samym pierwszoplanową rolę armii w polityce. Co więcej, trzy najważniejsze stanowiska ministerialne- spraw wewnętrznych, zagranicznych oraz obrony narodowej, miały być objęte przez generałów na służbie. Referendum w sprawie tejże konstytucji odbywało się pośród kryzysu humanitarnego spowodowanego cyklonem Nagris, który nawiedził kraj, powodując ogromne zniszczenia. Rząd twierdził, że 92% ludności poparło projekt konstytucji, zapewniając jednocześnie, że ze skutkami katastrofy poradzi sobie bez pomocy z zewnątrz.

W 2010 r.  odbyły się wybory, które zostały powszechnie potępione jako pozorowane, oficjalnie jednak, wspierana przez wojsko Unia Solidarności i Rozwoju odniosła „spektakularne zwycięstwo”. Na prezydenta został zaprzysiężony Thein Sein, pierwszy cywil na tym stanowisku. Od tego czasu w Birmie zaczynamy dostrzegać zmiany takie jak: nowe przepisy pozwalające na istnienie związków zawodowych, pokojowe demonstracje, zwolnienia więźniów politycznych czy złagodzenie cenzury. 

Kandydaci Narodowej Ligi dla Demokracji odnoszą zwycięstwo w wyborach uzupełniających z kwietnia 2012 r., gdy opozycja zdobywa prawie wszystkie mandaty - 43 z 45, a jej liderka może objąć miejsce w krajowym parlamencie. Wydarzeniem z ostatnich dni było pojawienie się Aung San Suu Kyi u boku prezydenta podczas oficjalnych obchodów Dnia Sił Zbrojnych (27.03.2013), co jednoznacznie odzwierciedla proces podjęcia dialogu opozycji z władzą.
Otoczenie międzynarodowe wobec zachodzących przemian
Należy podkreślić strategiczne znaczenie Birmy dla chińsko-amerykańskiej rywalizacji o wpływy w regionie. Zniesienie sankcji oraz napływ inwestycji Stany Zjednoczone tłumaczą wsparciem dla demokracji i reform, jednak najważniejszą przesłanką zaangażowania USA jest chęć równoważenia silnych wpływów Chin, które przez wiele lat izolacji Birmy przez społeczność międzynarodową były całkowicie pozbawione konkurencji w regionie. Krytycy kwestionują motywy tak wczesnej wizyty prezydenta Obamy w Birmie wskazując, że może być ona sygnałem dla generałów, że już osiągnęli swój cel, mimo że wiele reform nie zostało wdrożonych.

Birma potrzebuje USA, by wyzwolić się ze zbyt daleko idącej dominacji ChRL oraz poprawić swoją pozycję na arenie międzynarodowej i zdywersyfikować kontakty.Dodatkowo chińskaaktywnośćw Birmie prowadzi do równoważnia wpływów Indii. Dalsza zatem polityka Chin, co łatwo sobie można wyobrazić, zakłada podtrzymywaniebudowania strategicznych relacji z Birmą. Te zaś zapewniąChRL wsparcie w ramach ASEAN, korzystne kontrakty i inwestycje, a przede wszystkim dostęp do Oceanu Indyjskiego, co umożliwiałoby im transport surowców z Afryki z ominięciem cieśniny Malakka, gdyby ta została w razie konfliktu z USA zablokowana. Stąd też w interesie Chin leży utrzymywanie status quo, a więcnie doprowadzeniedo eskalacji konfliktui choć być może pozorne próby mediacji między walczącymi stronami. Przykładem tego mogą być rozpoczęte w lutym tego roku .negocjacje z rebeliantami ze stanu Kaczin w mieście Ruili (prowincja Yunnan) znajdującym się na terenie Chin. Fakt ten wskazuje, że Chińska Republika Ludowa może odegrać rolę pośrednika w procesie pokojowym na północy kraju. 

Należy nadmienić, że to właśnie Chiny, ze wszystkich państw otaczających Birmę, mają najlepszy do niej dostęp, właśnie poprzez prowincję Yunnan. Bliskie związki z birmańską ludnością, znacząca mniejszość chińska zamieszkująca, zdecydowaną powierzchnię państwa jak i fakt wcześniejszego zaangażowania gospodarczego są dodatkowymi atutami. Mimo tej znaczącej jak mogłoby się wydawać przewagi nad resztą graniczących z Birmą państw, jeszcze w 2009 roku, analizy kontaktów Birma – Chiny wskazywały na to, że nawet silne chińskie spółki mogą mieć problem z odnalezieniem się na trudnym, wysoce znacjonalizowanym i niestabilnym birmańskim rynku.

Wśród zachodnich organizacji pojawiają się głosy krytyki wobec opozycyjnej przywódczyni, Aung San Suu Kyi z powodu jej milczenia w sprawie łamania praw człowieka przedstawicieli mniejszości etnicznych, a także rzekomego pójścia na kompromis z przedstawicielami dawnej junty, co mogłoby wpłynąć na przyszłość reform.

Obecnie w obliczu długo już oczekiwanego przywództwa Birmy w ASEAN w 2014 możemy spodziewać się uniezależnienia się jej głosu na forum tej organizacji, oraz wzrostu solidarności regionalnej z Birmą. Z drugiej strony pojawia się ryzyko, że tak silny wzrost znaczenia Birmy może spowodować, że rządzący poczują się zbyt pewnie i uznają, że mogą zaniechać reform i wrócić do dawnej polityki.
Podczas gdy, z całego świata napływają do Birmy inwestycje, Zachód wydaje się być obojętny wobec oczywistego dualizmu polityki birmańskiego rządu, który z jednej strony wprowadza znaczne reformy w centrum, ale równocześnie kontynuuje swoją dawną brutalną politykę wobec mniejszości na peryferiach. Ten stan rzeczy przemawia za tym, że to nie demokratyzacja jest prawdziwą przesłanką zaangażowania Zachodu.
Zaangażowanie Polski w Birmie
Długa historia dobrych relacji polsko-birmańskich, a także możliwość wykorzystania do współpracy własnych doświadczeń transformacji ustrojowej są ważnym atutem polskiego MSZ. Birma była objęta polską pomocą humanitarną już w 2008 roku, kiedy po przejściu cyklonu Nargis przekazano 0,5 mln złotych na rzecz działań UNICEF w kraju. W ramach Polish Aid zbudowano także dla birmańskich uchodźców w Tajlandii pomieszczenia magazynowe, oraz prowadzono w Birmie szkolenia z zakresu budowania odporności państwa na potencjalne kryzysy.Z początku polskie działania po 2011 roku zapowiadały się obiecująco, a Polska miała szansę stać się pierwszym państwem Unii Europejskiej poważnie zaangażowanym w Birmie. Polskie działania w Birmie są koordynowane przez Ambasadę RP w Bangkoku, która zajmuje się całym regionem Indochin. Polskie inicjatywy i programy rozwojowe cieszyły się niezwykłą popularnością i miały duże znaczenie wizerunkowe. 

Rzeczywistym sukcesem polityki polskiego MSZ było objęcie Birmy programem rozwojowym, w ramach którego zorganizowano w Birmie kilka ciekawych projektów (m.in. szkolenie SENSE firmowane przez MSZ, Warsztaty dla birmańskich dziennikarzy radiowych „Birma na fali”, prowadzone przez Stowarzyszenie Edukacja dla Pokoju, a także warsztaty prowadzone przez fundację „Inna Przestrzeń”, Instytut im. Lecha Wałęsy oraz organizację „Solidarność Polsko-Birmańska”). Dzięki tym działaniom Birmańczycy są dobrze nastawieni do działań Polski i czują, że Polska traktuje ich poważnie. Jednak inne państwa wyprzedziły Polskę na polu inwestycji i gdy Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski wraz z delegacją polskich biznesmenów pojawił się w Birmie w maju 2012 roku, wiele nie zdołano osiągnąć. Ostatnio spadło też zainteresowanie Polski regionem, a Birma w 2013 roku nie jest już polskim priorytetem. Nie wiadomo z jakiego powodu, ale można przyjąć, że wpływ na to miało późne zaangażowanie na poziomie relacji biznesowych, a także zbyt mała wiedza o rzeczywistych możliwościach rozwoju współpracy.Polska ma jednak szansę nadrobić zaległości poprzez kontynuację programów rozwojowych, a także wspieranie działalność Polsko-Birmańskiej Grupy Gospodarczej, co w dalszej perspektywie mogłoby przynieść korzyści zarówno gospodarcze jak i wizerunkowe.

Za potencjalną współpracą gospodarczą i możliwością lokowania inwestycji przemawiają przede wszystkim wynikające z uwarunkowań Birmy argumenty. Położenie między Indiami, Chinami i Tajlandią z dostępem do Oceanu Indyjskiego stanowi atrakcyjny punkt dystrybucyjny na cały region. Niskie koszty pracy sięgające poziomu 55% kosztów wynagrodzeń w Wietnamie, 24% w Tajlandii i 22% w Chinach przyciągają uwagę producentów w przemyśle lekkim, którzy obawiają się dalszych wzrostów kosztów w Chinach. Z drugiej strony niestabilność otoczenia politycznego i konflikt wewnętrzny między centrum a peryferiami przynosi zagrożenia, które nawet chińskich przedsiębiorców odstraszają od zainwestowania swojego kapitału w Birmie. W kolejnych latach państwo to jednak może stać się kolejnym jasnym punktem na mapie Azji przyciągając milionowe inwestycje z Zachodu i Dalekiego Wschodu, a wtedy dla polskich przedsiębiorców będzie już za późno. Warto wykorzystać szansę i zastanowić się nad rozwinięciem działalności w Birmie.
Wnioski:

  1. Proces demokratyzacji może zostać zahamowany w przypadku dalszego rozwoju konfliktu wewnętrznego na tle etnicznym oraz religijnym.Pomimo demokratyzacji życia politycznego prawa człowieka nie są przestrzegane w przypadku konfliktu zbrojnego między siłami zbrojnymi a rebeliantami. Ludność cywilna jest ofiarą tego konfliktu, a stosunki z sąsiadami są napięte przez niekontrolowany napływ uchodźców.
  2. Armia jest liczącą się siłą w polityce wewnętrznej. Walki z siłami rebelianckimi mniejszości etnicznych są często poza kontrolą Naypyidaw. Związki junty z gospodarką są wciąż spore dlatego ambicje generałów muszą zostać uwzględnione w procesie demokratyzacji
  3. Opozycja nie posiada dalekowzrocznego programu politycznego, który mógłby zagospodarować nadzieje mniejszości etnicznych na posiadanie autonomii w ramach federalnego systemu politycznego.
  4. Pomimo deklaracji dotyczących demokratyzacji, najważniejszą przesłanką zaangażowania USA w Birmie jest chęć równoważenia silnych wpływów chińskich.Birma potrzebuje jednak zaangażowania USA by umocnić swoją pozycję na arenie międzynarodowej oraz, dywersyfikując kontakty, uciec przed dominacją ze strony ChRL.
  5. Wpływy w Birmie mają duże znaczenie dla Chin ze względu na dostęp do Oceanu Indyjskiego, birmańskie wsparcie w ramach ASEAN oraz intratne kontrakty i inwestycje. W interesie Chin nie leży stabilizacja Birmy, ponieważ chcą układać relacje z Birmą na swoich warunkach.
  6. Polska ma dobre predyspozycje do działania w Birmie i jest tam dobrze postrzegana, dzięki licznym zrealizowanym z sukcesem programom rozwojowym. Kontynuując te programy oraz wspierając działania Polsko-Birmańskiej Grupy Gospodarczej Polska mogłaby spodziewać się korzyści gospodarczych i wizerunkowych.
  7. Birma może stać się polem zwiększonego zainteresowania polskich firm. Szansą jest m.in. aktywizacja kontaktów z obozem opozycyjnym, który z pewnością jest zainteresowany polskimi doświadczeniami z przemianą ustrojową i budową gospodarki rynkowej. Szkolenie birmańskich opozycjonistów w zakresie funkcjonowania polskich samorządów może być lukratywnym przedsięwzięciem. Dzięki niskim kosztom pracy Birma może być również dobrym miejscem do ulokowania fabryk i centrów dystrybucji na cały region Azji Południowej i Wschodniej.
 ----------------------
Opracował zespół w składzie: Małgorzata Rurarz, Zofia Markiewicz, Stefan Grabowski i Michał Wichrowski (III rok studia pierwszego stopnia).

wtorek, 9 kwietnia 2013

Atomowe okręty podwodne ChRL na wodach Oceanu Indyjskiego



Przed kilkoma dniami, na początku kwietnia br., indyjskie media zdominowała informacja o drastycznym wzroście aktywności chińskich okrętów podwodnych na wodach Oceanu Indyjskiego (dalej jako OI). Według źródeł prasowych powołujących się m.in. na opracowany na zlecenie resortu obrony raport pt. „Indian Navy: Perceived Threats to Subsurface Deterrent Capability and Preparedness”, w przeciągu niespełna roku indyjskie i amerykańskie okręty wojenny dokonały co najmniej 22 detekcji okrętów podwodnych (dalej jako OP) ChRL na wodach uznawanych za strefę wpływów New Delhi.
Według strony indyjskiej, pierwszy zanotowany kontakt z chińskim OP miał miejsce jeszcze w sierpniu 2012. Ostatni z kolei w lutym br.  Co ważne, w wielu przypadkach do wykrycia obecności chińskich OP dochodziło w kluczowych dla bezpieczeństwa strategicznego Indii częściach OI, w tym m.in. w pobliżu wejścia do Cieśniny Malakka, niedaleko archipelagu Andamanów i Nikobarów, u wybrzeży Sri Lanki oraz na wodach Morza Arabskiego. Fakt ten wzbudza dodatkowe obawy władz w New Delhi oraz komentatorów wojskowych. Przestrzegają oni przed ryzykiem załamania pewnej stałej równowagi sił militarnych (w ujęciu morskim) w regionie, a tym samym marginalizacji potencjału operacyjnego indyjskiej marynarki wojennej w stosunku do komponentów morskich państw trzecich.
Komentarz:
Omawiany wzrost aktywności OP ChRL na wodach Oceanu Indyjskiego stanowi naturalną konsekwencję trwającej indyjsko-chińskiej rywalizacji strategicznej na danym akwenie. Jako taki, stawiany jest w jednym rzędzie z całą serią posunięć, mających zagwarantować Pekinowi rosnące wpływy polityczno-wojskowe w regionie, a związanych m.in. z niedawnym przejęciem kontroli nad pakistańskim portem morskim w Gwadarze przez kontrolowaną przez państwo China Overseas Ports Holding (element strategii sznura pereł).
Z  tego względu powyższe zjawisko powinno być interpretowane na dwóch oddzielnych poziomach:
- politycznym: z jednej strony jako kontynuację wieloletniej polityki ChRL zmierzającej do zwiększenia siły oddziaływania politycznego w regionie, a także kolejne propagandowe potwierdzenie rosnącego zainteresowania (wynikającego z własnych interesów strategicznych) Pekinu akwenem do niedawna jeszcze uznawanym bezsprzecznie za strefę wpływów New Delhi,
- wojskowym: z jednej strony jako próbę sprawdzającą potencjał indyjskiej marynarki wojennej w kontekście detekcji aktywności okrętów wojennych państw trzecich na „kontrolowanych” przez siebie wodach, a także jako testowanie możliwych reakcji New Delhi (w ujęciu militarnym) na tego typu prowokacyjne działania,
- wojskowym c.d.: jako próbę sprawdzenia rzeczywistego potencjału operacyjnego wprowadzanych do służby własnych atomowych OP. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że wykrywane przez Indie i USA chińskie OP to jednostki o napędzie atomowym, zdolne do wykonywania długotrwałych operacji wojskowych w pełnym zanurzeniu (co jest istotne m.in. w związku z rozmiarem omawianego akwenu morskiego). Ich wadą jest z kolei fakt o wiele głośniejszej (niż w przypadku konwencjonalnych dieslowskich OP) pracy jednostek pędnych, zwiększającej poziom sygnatury akustycznej i potęgującej ryzyko wykrycia przez aparaturę sonarową potencjalnie wrogich jednostek nawodnych (co w ostateczności miało właśnie miejsce).
Detekcja chińskich OP na OI, odnotowywana od połowy 2012 (co nie oznacza, że tego typu zjawisko nie trwa od dłuższego czasu), zbiega się w czasie z intensyfikacją działań New Delhi zmierzających do utrzymania kontroli nad omawianym akwenem. Przejawiają się one zarówno w warstwie deklaratywnej (oficjalne stanowisko władz centralnych oraz najważniejszych dowódców wojskowych), jak i rzeczywistych działaniach. Te drugie koncentrują się m.in. na rozbudowie zaplecza infrastrukturalnego indyjskiej marynarki wojenne (rozbudowa dowództwa dalekowschodniego na archipelagu Andamanów i Nikobarów, czy realizacja projektu „Varsha” zakładającego budowę nowej bazy morskiej przeznaczonej do bazowania nowoczesnych indyjskich atomowych OP typu Arihant, zlokalizowanej w odległości ok. 200 km od miasta Visakhapatnam, gdzie mieści się kwatera główna wschodniego dowództwa indyjskiej marynarki wojennej).
Nie mniej istotnym przejawem owych indyjskich „rzeczywistych działań” zmierzających od utrzymania swych wpływów na OI jest rozbudowa systemów bojowych związanych z potencjalnym morskim teatrem działań wojennych. Mowa w tym kontekście zarówno o uzbrojeniu nawo- i podwodnym: od wdrażania do służby korwet (typ Kamorta) i fregat rakietowych (typ Talwar), poprzez testowanie odpalanych z okrętów podwodnych pocisków manewrujących Brahmos (wersja bazowania morskiego na okrętach nawodnych znajduje się już służbie), aż po przeciągający się w czasie rozwój programu lotniskowcowego (zarówno w kontekście posowieckiego INS Vikramaditya; ex-Admirał Gorszkow jak i rodzimych konstrukcji w postaci: INS Vikrant i INS Vishal), a także uzbrojenia lotniczego m.in. w postaci samolotów ZOP (zwalczania okrętów podwodnych) P-8I Neptun,
Wzrost aktywności chińskich OP na OI jest też do pewnego (jedynie) stopnia związany z próbą odpowiedniej reakcji ChRL na zapowiedzianą w zeszłym roku zmianę zaangażowania polityczno-wojskowego USA w regionie. Plany koncentrujące się m.in. z przebazowaniu w rejon azjatycki większej niż dotychczas liczby systemów bojowych, w tym m.in. nowoczesnych okrętów nawodnych klas: LCS (Litoral Combat Ship, typu: Freedom i Independence) oraz JHSV (Joint High Speed Vessel), czy też zacieśniania sojuszy wojskowych z poszczególnymi państwami Azji, w tym tymi które zaangażowane są w wielonarodowe morskie spory terytorialne (casus wysp Senkaku/Diaoyutai oraz Spratly i Paracelskich), wzbudzają naturalną i zrozumiałą obawę ze strony Pekinu, który dostrzega w nich zagrożenie dla powodzenia realizacji własnej strategii zwiększenia wpływów polityczno-wojskowych w regionie.

-------------------------------------

Mat. opr. mgr Michał Jarocki. Doktorant Polskiej Akademii Nauk i ekspert ds. bezpieczeństwa międzynarodowego. Jako analityk Fundacji Amicus Europae oraz Instytutu Jagiellońskiego od kilku lat śledzi proces transformacji systemu bezpieczeństwa w regionie Azji, ze szczególnym uwzględnieniem aspektu morskiego w postaci Oceanu Indyjskiego i Pacyfiku.

czwartek, 28 marca 2013

Czy Polska może skorzystać z mongolskiego potencjału?



W styczniu tego roku doszło do dwudniowej wizyty prezydenta Mongolii Cakhiagijna Elbegdordża w Polsce. Wraz z nimi przybyło także około sześćdziesięciu przedstawicieli mongolskiego biznesu, którzy uczestniczyli w forum biznesowym. Spotkania te były okazją do przedyskutowania w jaki sposób można poprawić relacje polityczne i gospodarcze. Prezydent Bronisław Komorowski zwrócił uwagę, na potrzebę ponownego otwarcia polskiej ambasady w Ułan Bator oraz na to, iż polski biznes ma szanse rozwoju w oparciu o inwestycje w tym kraju. Jakie zatem stoją szanse dla Polski? Czy polityka ministerstwa wobec Mongolii ulegnie rewizji, by ułatwić przepływ kapitału oraz ludzi i pozwolić polskim przedsiębiorcom wzbogacić się na mongolskim boomie gospodarczym, tak aby spełnić oczekiwania obu stron?
Flaga Mongolii
Sytuacja wewnętrzna: Przedstawiając analizę należy zacząć od stwierdzenia, iż Mongolia podniosła się z jednoprocentowej recesji w 2009 roku i corocznie odnotowuje znaczny przyrost PKB. W 2002 roku PKB wynosiło 5 mld dolarów podczas, gdy w 2012 roku oszacowano, że osiągnął wartość ponad 15 mld dolarów (według danych CIA World Factbook), a więc powiększył się trzykrotnie. Dzieje się to w dużej mierze za pośrednictwem inwestycji zagranicznych w przemysł ciężki i wydobywczy, a chwilowe zawahanie z 2009 roku było spowodowane globalnym kryzysem gospodarczym i wstrzymaniem się od ryzykownych posunięć przedsiębiorstw. Od dawna wiadomo, że na terenach Mongolii znajdują się złoża metali ziem rzadkich. Dopiero jednak dzięki ostatnim zmianom w systemie prawno-politycznym do kraju zaczął napływać zagraniczny kapitał. Jednakże okres rozwoju ekonomicznego jest na razie zbyt krótki, by miało to przełożenie na równie gwałtowną poprawę sytuacji wewnętrznej, czy też zwiększenie dobrobytu przeciętnego obywatela.  

Ponadto trzeba wspomnieć, że społeczeństwo mongolskie jest społeczeństwem młodym, a wskaźnik urodzeń wynosi 22 na 1000 osób, natomiast odsetek osób starszych jest niewielki. Mimo to średnia długość życia jest mniejsza niż w sąsiedniej Rosji, co ma bezpośredni skutek w koczowniczym trybie życia. Mieszkańcy zajmują się przede wszystkim uprawą roli na terenach stepów i hodowlą, które stanowią bazę surowcową dla przemysłu spożywczego oraz lekkiego. Od 1991 roku gwałtownie postępowała prywatyzacja spółek skarbu państwa i na dzień dzisiejszy sektor prywatny generuje około 70% PKB Mongolii.

Mimo imponującego wzrostu gospodarczego Mongolia boryka się z problemami, które mogą zniechęcać potencjalnych inwestorów. Powszechne jest zjawisko korupcji w procesie wykupywania licencji wydobywczych oraz w samej administracji. W związku z tym, gabinet obecnego prezydenta chcąc wyeliminować to zjawisko, zamroził i częściowo wycofał kilka tysięcy wydanych uprawnień, by dokonać rewizji oraz zmian legislacyjnych. Według Transparency International, Mongolia zajmuje obecnie 94. miejsce w rankingu państw walczących z problemem łapówkarstwa i przekupstwa. W tym zestawieniu ujętych zostało 176 państw z których pierwsze miejsce zajęły Dania, Finlandia i Nowa Zelandia. Natomiast Polska zajęła miejsce 41.

Na co należy zwrócić szczególną uwagę w Mongolii wysttępuje swoisty paradoks, gdyż państwo, które dynamicznie się rozwija ma bardzo wysoki współczynnik bezrobocia. Z oficjalnych danych statystycznych wynika, że w Mongolii bezrobocie wynosi teraz około 39 tys. osób, podczas gdy 21 tys. wolnych miejsc pracy czeka na pracowników. Brakuje przede wszystkim specjalistów, bo młodzi, wykształceni Mongołowie wolą wyjechać za granicę, gdzie zarobki są znacznie większe niż w ich ojczyźnie. W Polsce znajduje się łącznie ponad 1700 osób mongolskiego pochodzenia przebywających na stałe lub czasowo.

Oprócz niewielu mongolskich ośrodków uniwersyteckich, kształceniem zajmują się uczelnie zagraniczne, w tym polskie. Dzięki programom stypendialnym podpisywanym z Polską już od 1958 roku z wymiany skorzystało, z przerwami, około 200 Mongołów. Obecnie nastąpił wzrost wymiany studenckiej i w Polsce kształci się łącznie ponad 130 mongolskich studentów i doktorantów. W Mongolii z racji nielicznego zainteresowania i niewielkiej Polonii, kształci się czterech Polaków. W 2008 roku doktorat honoris causa Państwowego Uniwersytetu w Ułan Bator, otrzymał prezydent Lech Kaczyński. Na uniwersytetach obu państw występują wydziały lingwistyczne z lektoratami tych obcych języków. Podczas wizyty Prezydenta Elbegdordża doszło nawet do otwarcia sali dydaktycznej na Uniwersytecie Warszawskim, której wyposażenie sponsorowała strona mongolska.

Przy analizie możliwość współpracy gospodarczej należy wspomnieć o różnicach kulturowych. Mongolscy przedsiębiorcy czasem konsultują się z buddyjskimi mnichami w sprawach biznesowych, zgodnie z wierzeniami, wszelkie decyzje zapisane są w gwiazdach, co oczywiście nie zawsze się sprawdza. Należy się także liczyć z faktem, iż wzrasta lawinowo napływ ludności wiejskiej do ośrodków miejskich w celach zarobkowych, lecz to pogłębia zjawisko biedy i rozrost osiedli slumsów, gdzie zalegają odpadki i występują trudności z dostępem do wody. Powodem migracji rolników i hodowców bydła jest surowy klimat, który przyczynia się do spustoszeń w ich uprawach i stadach. Trudna ekonomiczna sytuacja ludności, że istnieją nielegalne kopalnie złota i innych surowców. Występuje także, choć śladowe, zjawisko ksenofobii, a nawet neonazizmu. 

Nieprzychylny klimat odbija się także na turystyce, która oparta jest w zasadzie na sezonowej bazie wypoczynkowej. Mongolia nie ma spektakularnych atrakcji turystycznych, prócz zespołów klasztornych i świątynnych. Z racji swej wielkości oferuje natomiast zróżnicowane krajobrazy. Przez Mongolię przebiega linia kolejowa Moskwa-Pekin wzdłuż której pojawiają się pojedyncze ośrodki turystyczne. Do Mongolii przybywają głównie Japończycy i Koreańczycy (około 60% ruchu turystycznego), a 30% turystów pochodzi z Europy. 

Uwarunkowania międzynarodowe: Według danych statystycznych w 2011 roku wartość wymiany międzynarodowej wyniosła 10,5 mld USD z ujemnym bilansem handlowym. Nie są to spektakularne wartości w perspektywie globalnej, jednak w stosunku do 2010 roku przyrost wyniósł ponad połowę. Niemal cała wartość eksportu (4,78 mld. USD w 2011) pochodzi ze sprzedaży minerałów, produktów włókienniczych, metali szlachetnych oraz produktów luksusowych. Głównymi partnerami są Chiny i Federacja Rosyjska (wcześniej ZSRR). Intensywne są stosunki ze Stanami Zjednoczonymi, Niemcami, Koreą Południową, Kanadą i Japonią. Te kraje są żywo zainteresowane surowcami występującymi w tym dużym kraju. 

Polsce ciężko będzie podjąć rywalizację z takimi państwami w preferowanych przez Mongolię sektorach inwestycyjnych. Na niekorzyść wpływa fakt, iż Polska nie jest obecna z podobnymi przedsięwzięciami w Mongolii. Choć zapotrzebowanie na świecie wzrasta na kopaliny, to niektóre polskie konsorcja nie są w stanie do krajowego wydobycia dołączyć eksploatacji złóż poza granicami. W dodatku rodzimy przemysł wydobywczy obawia się dalszego zalewu surowcami energetycznymi z krajów wschodu.

Za polską stroną nie przemawiają wskaźniki i liczby jakie generują partnerzy Mongolii. Do 2002 roku łącznie funkcjonowało na rynku mongolskim 844 spółek chińskich i joint-venture. Prym wiodą głównie spółki z branży spożywczej i przetwórstwa surowców zwierzęcych, a także z branż wydobywczych i budowlanych. W 2012 roku oszacowano wymianę handlową z Chinami na wartości około 3 mld dolarów, z przeważającym eksportem do Chin. Po przekształceniach ustrojowych w latach 1996 – 1999 powstało około 170 rosyjsko-mongolskich spółek joint-venture, natomiast w 1998 roku około 80% importu z Rosji przypadało na tereny mongolskie. Rosja jest głównym dostawcą energetycznym do Mongolii, jednak obecne plany wskazują na dywersyfikację sektora energetycznego, stawiając także na energię odnawialną. Obecnie szacuje się, że w najbliższych latach łączne inwestycje zagraniczne tych krajów powinny osiągnąć poziom ponad 20 miliardów dolarów. Do grona inwestorów dołączają Amerykanie, Kanadyjczycy, Niemcy, Hiszpanie. Dla przykładu kanadyjska spółka Turquoise Hill Resources Ltd. inwestuje w kopalnie miedzi, złota i węgla, w tym prawie wart 6 mld USD projekt kopalni Oyu Tolgoi przy 34% udziale w projekcie rządu mongolskiego. Zainteresowanie Niemiec potwierdziła wizyta kanclerz Merkel w Mongolii podczas 10. Niemiecko- Mongolskiego Forum Gospodarczego. Dla porównania w Mongolii funkcjonuje 25 przedsiębiorstw, a wymiana z Polską to ponad 40 milionów dolarów, inwestycje polskie to około 1 milion dolarów. 

Bilateralna perspektywa historyczna: Współczesna historia relacji sięga 1950 roku, kiedy to 14 kwietnia Polska uznała państwowość Mongolii. Tego samego roku Mongolia umieściła swoje przedstawicielstwo dyplomatyczne w Warszawie, zaś Polska zrobiła to dopiero 10 lat później. Współpraca nie była intensywna, a najmocniej skupiano się na wymianie handlowej, geologii oraz pomocy ekonomicznej. Ponadto, w 1976 roku Polska udzieliła Mongolii ekonomicznej i technicznej pomocy na warunkach kredytowych. Drugą umowę o podobnej treści sporządzono w 1981 roku. 

Jedną z ważniejszych dat w relacjach obu państw był rok 1989 kiedy został obalony komunizm i rozpoczęto proces budowy demokratycznego systemu władzy. Mocno uzależniona od ZSRR mongolska gospodarka na początku lat 90-tych zaczyna mieć problemy. Rozpad ZSRR i RWPG przyczynia się do głębokiego kryzysu ekonomicznego co z kolei powoduje upadek sektora przemysłowego, ponad trzystuprocentowy poziom inflacji i redukcję napływu środków ze źródeł zewnętrznych. Warto też wspomnieć o wkładzie Polaków w proces demokratyzacji Mongolii w latach kryzysu. Nie tylko wysłali grupę doświadczonych osób, które miały pomagać w obaleniu starego systemu władzy, ale byli także zaangażowani w tworzenie nowej konstytucji Mongolii.

Po opanowaniu kryzysu gospodarczego Mongolia stara się na nowo ułożyć stosunki z innymi państwami – między innymi z Polską. W 1995 roku oba państwa zawierają porozumienie w sprawie obowiązywania umów zawartych w latach 1954-1994. Porozumienie to jest swego rodzaju fundamentem do kontynuacji relacji. W tym samym roku Polska usuwa z Ułan Bator swoje przedstawicielstwo dyplomatyczne reprezentowane przez Stanisława Godzińskiego. Oficjalnym powodem tej decyzji są problemy finansowe. W związku z tym do 1999 roku Polskę reprezentował przedstawiciel przebywający w Pekinie.

W latach 1975-2000 pomiędzy Mongolią a Polską funkcjonowała umowa o ruchu bezwizowym, lecz od 5 maja 2001 roku w związku ze staraniami o przyjęcie do Unii Europejskiej Polska wypowiada tą umowę. Można powiedzieć, że powrót wiz jest jedną z przyczyn ponownego uruchomienia placówki dyplomatycznej w Mongolii w 2001 roku. Kolejną, natury politycznej, jest fakt, że Mongolia położona między Chinami a Rosją jest państwem, z którego należy obserwować rozwój sytuacji w tych dwóch znaczących krajach.

Stan obecny wzajemnych stosunków: Zmiana sytuacji, której powodem było ponowne otwarcie placówki dyplomatycznej w 2001 roku, przyniosła krajom obopólne korzyści. Przyczyniło się do intensyfikacji relacji pomiędzy Polską a Mongolią, zarówno w sferze polityki, jak i gospodarki. Wydarzeniem, które warto odnotować było utworzenie Polsko-Mongolskiej Izby Gospodarczej, której zadaniem było ułatwienie kontaktów biznesowych pomiędzy tymi krajami. Była to przede wszystkim inicjatywa ówczesnego ambasadora Mongolii w Polsce T. Baasansurena oraz polskich przedsiębiorców. O korzyściach ekonomicznych płynących z ponownego otwarcia ambasady i zacieśniania współpracy najlepiej świadczą liczby - co roku odnotowywano wzrost polskiego importu, który z poziomu ok. 5 mln USD w roku 2001 osiągnął wartość ok. 32,5 mln USD w roku 2008.

Sukcesy polskich przedsiębiorców na rynku mongolskim nie przekładały się jednak na zacieśnianie współpracy politycznej. Liczba umów podpisanych pomiędzy rządami obu krajów w latach 2001-2012 jest raczej skromna, gdyż było ich zaledwie pięć (sic!). Podpisywane umowy dotyczyły umorzenia części zadłużenia Mongolii wobec Polski, wymiany naukowej, współpracy z zakresie służby zdrowia. Doszło do zaledwie dwóch wizyt na wysokim szczeblu: Mongolię odwiedzali Włodzimierz Cimoszewicz w 2004 roku oraz Lech Kaczyński w roku 2008. W roku 2009 podjęto kolejną decyzję o zamknięciu polskich placówek dyplomatycznych w Mongolii. Podjęcie takiej decyzji w momencie tak gwałtownego rozwoju gospodarczego Mongolii oraz wieści o jej ogromnych bogactwach naturalnych czekających na wydobycie, wydaje się nielogiczna. Wydaje się to tym dziwniejsze, że strona polska posiadała doskonałe informacje dotyczące bogactw naturalnych Mongolii, dzięki działającej tam od lat misji geologicznej Polskiego Instytutu Geologicznego.

Po decyzji o zamknięciu ambasady obserwowane było ograniczenie wymiany handlowej pomiędzy krajami i współpracy gospodarczej. Od tego okresu za dyplomację polską na terytorium Mongolii odpowiada ambasada Polski w Pekinie, zaś od 29 czerwca 2011 roku część obowiązków przejął nowo otwarty Konsulat Honorowy RP w Ułan Bator. Od tego roku możemy też dostrzec ponowne intensyfikację relacji polsko-mongolskich, czego uwieńczeniem była niedawna wizyta prezydenta Elbegdordża w Polsce.

W roku 2012 zorganizowano dwie misje gospodarcze do Mongolii – jedna z inicjatywy Krajowej Izby Gospodarczej, zaś druga pod przewodnictwem Janusza Olszowskiego z Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej. W trakcie misji firmy miały szanse na odbycie rozmów biznesowych oraz ustalono zasady współpracy na kolejne lata. Ważnym wydarzeniem była również wizyta wiceminister spraw zagranicznych Beaty Stelmach, która próbowała wynegocjować dostęp do wydobycia metali ziem rzadkich.

W najbliższych latach największe inwestycje w Mongolii związane będą przede wszystkim z rozwojem sektorów wydobywczego, budowlanego oraz infrastrukturalnego. To zagraniczne firmy z tych gałęzi gospodarki mają największe szanse na intratne kontrakty w Mongolii. Niewiele polskich firm zdolnych jest do podjęcia się wydobycia mongolskich surowców, co wynika z wielkości inwestycji. Największe polskie firmy przemysłu wydobywczego ulokowały swoje pieniądze w inwestycje w innych krajach, jak KGHM Polska Miedź. Inwestycja w kopalnie w Mongolii mogłaby przysłużyć się tej firmie, ze względu na bliskość Chin, do których firma rocznie eksportuje surowce warte kilka miliardów dolarów. Do inwestycji w Mongolii bardziej ochoczo podchodziła spółka-córka Dolnośląskich Surowców Skalnych. Jednak ogłoszona niewypłacalność grupy DSS związana z budową autostrad w Polsce sprawiła, iż przyszłość inwestycji wydaje się niepewna. 

Do składania ofert małych i średnich przedsiębiorstw zachęcał prezydent Elbegdordż podczas swojej wizyty. Polskie firmy mogą sporo zaoferować w zakresie wiedzy i zaplecza technicznego oraz technologicznej. Zapotrzebowanie na firmy zajmujące się produkcją maszyn i urządzeń górniczych sprawia, że polski biznes ma szanse na korzystne kontrakty. Przedstawiciele polskich firm tej branży odbywali rozmowy z potencjalnymi mongolskimi partnerami, lecz kontakty przeważnie nie owocowały kontraktami. Na przykład firma Kopex pomimo takich rozmów uznała, iż rodzimy rynek stawia więcej wyzwań dla firmy, lecz będzie bacznie obserwować rozwój rynku mongolskiego. Poza tym bardzo interesujące wydają się także inwestycje w sektorze budowlanym oraz infrastrukturalnym – mongolski rząd planuje budowę ponad 100 tys. mieszkań, blisko 2000km linii kolejowych, lotnisko oraz ogromne inwestycje w infrastrukturę drogową i logistyczną. Mogłoby to dać kolejny impuls sektorowi budowlanemu, który obecnie przechodzi kryzys.

Sytuację zdają się wykorzystywać przedsiębiorstwa, które już są obecne na tamtym rynku, a więc 25 firm, w tym Urbanek eksportująca przetwory spożywcze, Horus produkująca agregaty prądotwórcze, Kontener – produkująca wielofunkcyjne segmenty budowlane. Zatem są to firmy, które pośrednio zabezpieczają warunki bytowe mieszkańców, jak prąd, żywność czy mieszkania. Inwestycje tych firm nie przekroczyły jednak 1 miliona dolarów. W związku z bogaceniem się społeczeństwa i urbanizacją sukces mogłyby odnieść kolejne takie firmy, oferujące media (energetyka, wodociągi, kanalizacja, odpady komunalne) czy usługi medyczne i weterynaryjne. Zainteresowanie w jednej z tych dziedzin, podczas forum Polska-Mongolia w 2012 roku, przejawiała firma Biowet-Drwalew.

W sferze instytucjonalnej podczas styczniowej wizyty podpisano kilka umów, a wśród nich programu współpracy między Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego RP a Ministerstwem Edukacji i Nauki Mongolii w dziedzinie szkolnictwa wyższego. Zatem Polska może zyskać umocnienie się więzi z racji wykorzystania uczelnianej oferty edukacyjnej, która wykształci mongolskich specjalistów. Potencjalnie mogą, więc chcieć korzystać z kolejnych polskich rozwiązań i „know-how” biznesu.

Wnioski:

  1. Wiele się musi zmienić w polskiej percepcji Mongolii, by nie traktować jej jako „niegdysiejszego” miejsca zsyłek Polaków, czy też odległego kraju chanów. Tu potrzebna jest głęboka reorientacja wizji polskiej polityki wobec Mongolii. Jednak aby tak się stało, zmiany muszą następować w samej Mongolii, by traktować ją jako dynamiczne i nowoczesne państwo.
  2. Krótkoterminowe prognozy rozwoju gospodarczego między Polską a Mongolią  nie są szczególnie optymistyczne. W kontekście przywoływanych informacji i danych, polskie firmy nie są skłonne lub nie mają wystarczającego kapitału, aby zaznaczyć swoją zdecydowaną gospodarczą obecność inwestując w Mongolii. Jednak jest to najlepszy czas na wejście w tamten rynek, zatem odkładanie w czasie decyzji, sprawia, że ze względu na silną międzynarodową konkurencję, później będzie jeszcze trudniej
  3. Mongolia mimo ogromnego potencjału nie stała się jeszcze rajem gospodarczym. Wynika to z późnego zajęcia się problemami oraz tradycjonalistycznego podejścia mieszkańców, których pęd do wiedzy dotyczącej globalnych zjawisk społeczno-ekonomicznych jest przyćmiewany problemami egzystencjalnymi i wewnętrznymi. Ponadto Bank Światowy ostrzega przed wystąpieniem „choroby holenderskiej” czyli niezrównoważonym wzroście gospodarczym, opartym na rozwoju sektora wydobywczego, a regresie pozostałych sektorów.
  4. Polskim firmom bardzo trudno będzie zainwestować w wydobywanie surowców. Prym wiodą tutaj ekspansywne Stany Zjednoczone oraz Niemcy, kończące z eksploatowaniem złóż swojego kraju związanego z procesem dekarbonizacji UE. Dla Polski łatwiejsze mogłoby być wejście w sektor zaplecza technicznego inwestycji, usług infrastrukturalnych, logistycznych oraz zapewniających poprawę warunków bytowych ludności.
  5. Polska w wymiarze rządowym i instytucjonalnym (doświadczenia transformacji) może wiele zaoferować Mongolii w dziedzinie politycznego know-how, wykształcenia i współpracy naukowej. W tym kontekście winno zwiększyć się liczbę studentów mongolskich zapraszanych na polskie stypendia.
  6. Pomimo tego, że Polska nie zaangażowała się odpowiednio politycznie i gospodarczo w Mongolii, podobne losy historii nowożytnej i mit Solidarności sprawił, że Mongołowie patrzą na nas przychylnie. To powinno stanowić również element „polskiej soft-power” służącej polskim interesom gospodarczym w Mongolii.
  7. Kwestią  prestiżową jest ponowne otworzenie polskiej ambasady w Mongolii, co ułatwiłoby także sprawniejsze administrowanie oraz wskrzeszenie „omszałej” inicjatywy Polsko-Mongolskiej Izby Gospodarczej.

-----------------------
Opracowali: Artur Bińkowski, Sylwia Filipińska, Justyna Tosik, Natalia Gałązka, Igor Płusa, Bartłomiej Plaskota (III roku studia licencjackie)